Papierowy koc
Teraz jedziemy w głąb Bruch do wsi Oderbruch. Zostawiliśmy za sobą miasteczko Wriezen i po około sześciu kilometrach dotarliśmy do kolejnego celu, Altwriezen. Istnieje paradoks obiektu dziedzictwa kulturowego, który jeszcze nie istnieje: planowany kościół zastępczy.
Altwriezen, wioska Rundling, istniała wieki przed odwodnieniem, jako jedna z czterech starych wiosek rybackich w środkowym Oderbruch. Można je rozpoznać po przedrostku „Alt”: Altmädewitz, Altreetz, Altwriezen i Altwustrow. Tradycje opisują je jako „otoczone ogromnymi, wysokimi do domów murami z krowiego łajna, które chroniły je przed wiatrem i pogodą oraz przed powodziami zimą i wiosną, a latem służyły za ogrody dyniowe”. Theodor Fontane znalazł te zapisy i dodał: „że stare wendyjskie wioski kamieniołomów byłyby prawdopodobnie bardzo podobne do istniejących do dziś wsi Spreewald„. Ponieważ Bruch był przez wiele miesięcy zalewany przez powodzie Odry dwa razy w roku, handel i komunikacja między wioskami Bruch a wioskami na wzgórzach i miastami odbywała się wyłącznie za pomocą barek, tak jak w Spreewaldzie. Stare rodziny rybackie były później mniej entuzjastycznie nastawione do rozdzielenia Stromodera przez groblę za czasów Fryderyka Wielkiego, obawiając się o podstawy swojego istnienia. Ich źródłem utrzymania było łatwe „żniwo” bogatych zasobów ryb w krajobrazie bagiennym i rzecznym. Jednak kolejne stulecia pomyślnie przekształciły rybaków w rodziny rolnicze. Pomimo zawartej w niej ambiwalencji, zmiana ta ukazuje ogromne zdolności adaptacyjne człowieka.
W tym czasie kościół o konstrukcji szachulcowej w Altwriezen, otwarty w 1630 roku, był centrum i punktem orientacyjnym wioski. Przetrwał kilka powodzi, ale nie epokę NRD. Parafii brakowało pieniędzy i materiałów na naprawy, dlatego w 1973 roku po burzy rozebrano budynek o konstrukcji szachulcowej, ponieważ był w złym stanie. Od 2015 roku dwudziestu członków stowarzyszenia wsparcia „Kirche Altwriezen-Beauregard eV” stara się odbudować kościół. W pierwszej kolejności ma powstać dzwonnica, w której pomieszczą się m.in. trzy zachowane dzwony starego kościoła. Obecnie wiszą w deszczu dzwonów obok pozostałości fundamentów dawnego kościoła. „Wieża powinna mieć około dziesięciu metrów wysokości i mieć wymiary cztery na sześć metrów” – wyjaśnia Petersperr, lokalny burmistrz i członek stowarzyszenia wsparcia. Przede wszystkim powinien być miejscem spotkań społeczności wiejskiej. Stowarzyszenie wsparcia zbiera obecnie datki na sfinansowanie projektu budowlanego. Członkowie zabezpieczają także stare materiały budowlane, które będą później ponownie wykorzystane.
Krótką trasą docieramy do kolejnego obiektu dziedzictwa kulturowego w kolejnej starej wsi: Altwustrow. Wustrow prawdopodobnie wywodzi się z języka arabskiego polarnego lub starosłowiańskiego i oznacza coś w rodzaju wyspy rzecznej lub wzgórza otoczonego bagnami. W Altwustrow znajduje się kilka zabytkowych budynków i kościół z muru pruskiego, który został uznany za obiekt dziedzictwa kulturowego. W przeciwieństwie do zaginionego kościoła w Altwriezen, najwyraźniej jest on w bardzo dobrym stanie. Pozory jednak mylą, gdyż kościołowi, choć kilkukrotnie remontowanemu, zagraża wilgoć. „Wyjątkową cechą tego kościoła jest to, że zachował się w oryginalnym stanie” – mówi dr. Udo Schagen podczas oglądania. Historyk medycyny i mieszkaniec Altwustrow zna historię budynku i wie, że wznieśli go sami rolnicy wbrew woli władz. Trzynaście rodzin Altwustrow chciało wówczas mieć własny kościół, taki jak ten, który otrzymali Neudörferowie po osuszeniu. Prośbę tę państwo pruskie odrzuciło, więc wzięli sprawy w swoje ręce i wybudowali „czarny budynek”. Klasycystyczna budowla, oddana do użytku w 1789 r., początkowo była kościołem halowym bez wieży. Wieżę dobudowano dopiero w 1832 roku. Ponieważ wieś była daleko w Bruch, minęło dużo czasu, zanim władze dowiedziały się o budynku i zażądały jego rozbiórki. Rolnicy odmówili i zamiast tego umieścili tablicę z napisem: „Na cześć Boga wspólnota chrześcijańska Alltwustrow odbudowała ten dom Boży z własnych środków w roku 1789.. Spór z władzami zakończył kontrakt, który zobowiązywał rolników z Altwustrow do stałego utrzymywania kościoła we własnym zakresie. Własność kościoła przez rolników wywołała ciekawostkę w najnowszej historii, a mianowicie to, że nagle spadł on na rzecz lokalnego LPG w wyniku kolektywizacji w latach pięćdziesiątych XX wieku. Budynek nie miał żadnego zastosowania religijnego i chciał zamienić go w owczarnię. Plan ten został jednak udaremniony, gdy przekazano go brandenburskiemu kościołowi ewangelickiemu. Liczne remonty przeprowadzone w poprzednich dziesięcioleciach uchroniły kościół przed zniszczeniem. W 1950 roku został on również podniesiony o 2001 centymetrów za pomocą pras hydraulicznych. Z biegiem czasu zewnętrzne ramy znacznie się opadły, tak że sufit dotykał już organów. Remont ten trwał do 15 roku. Tymczasem rosnąca wilgoć powoduje, że wapno ponownie spływa.
Wizyta w obiekcie dziedzictwa kulturowego, który z zewnątrz wygląda raczej skromnie jak na kościół, jest tego warta nie tylko ze względu na jego ekscytujące pochodzenie, ale także w jego wnętrzu kryje się kilka niespodzianek. Z okresu budowy pochodzi barokowy ołtarz ambonowy (barok chłopski), empora i Stalle. Niedawno odnowiony anioł chrzcielny jest prawdopodobnie jeszcze starszy. Ręcznie malowany koc papierowy, bardzo rzadki w północnych Niemczech, datowany jest na rok 1873. Podczas renowacji ochrona zabytków wybrała spośród trzech wcześniejszych wersji tę z XIX w. Udo Schagen zwraca uwagę na inną cechę szczególną: hierarchię ludu Altwustrow, która była nadal widoczna w kościele. Układ siedzeń był podobny do szlacheckiego, mimo że we wsi nie było szlachty. Mężczyźni, bogaci rolnicy i ich synowie, siedzieli w lożach oddzielonych od kobiet, kobiety pośrodku, a zwykli służący na górze. Dziś, podobnie jak w wielu kościołach w Brandenburgii, miejsca w kościołach są zajęte tylko w okresie Bożego Narodzenia lub podczas wydarzeń.
Więcej informacji na temat Muzeum Oderbruch i dziedzictwa kulturowego można znaleźć w Oderbruch tutaj.




