Jedziemy do Schlaubetal
Z Regio RE1 można łatwo dotrzeć do Schlaubetal, aby wybrać się na pieszą wycieczkę środkami transportu publicznego. Wypróbował to jeden z naszych odkrywców Lakeland!
Moje credo jest takie, że Berlin ma szczęście, że leży w Brandenburgii. Reżyser Andreas Dresen powiedział to kilka lat temu. W praktyce oznacza to, że bardzo szybko można wyjść na zewnątrz i nagle znaleźć się w lesie. Na przykład w Schlaubetal, który powstał w epoce lodowcowej. I możesz to zobaczyć. Schlaubetal uważany jest za dolinę Bacha w Brandenburgii. RE1 z DB Regio Nordost zabiera mnie do Jacobsdorf. Po kilku minutach zza rogu skręca jasnoczerwony autobus z napisem A400. chodźmy! Wybrałem trasę z południa na północ. Oznacza to, że jestem elastyczny i w drodze powrotnej nie muszę koniecznie korzystać z autobusu. Jeśli skończę na spacerze, mogę także pojechać pociągiem z Müllrose do Frankfurtu nad Odrą.
Po pół godzinie zatrzymujemy się w Bremsdorfer Mühle. W Schlaubetal było kiedyś kilkanaście młynów. Zamiast kierować się do schroniska młodzieżowego, wyruszam: pierwszy odcinek jadę wzdłuż zachodniego brzegu Stapellsee. Decyzja, której nie powinnam żałować. Ścieżka wije się przez las. Zawsze są małe polany, z których roztacza się wspaniały widok na jezioro. Słońce sprawia, że Stapellsee lśni olśniewającym turkusem.
W każdym razie podczas każdej wędrówki należy zaplanować odpowiednią ilość czasu na przerwę. Jestem w drodze dopiero od pół godziny, ale mała ławeczka po drodze wygląda tak kusząco: jest to okazja, aby na chwilę potrząsnąć nogami.
Po lewej stronie czeka nas strome podejście pod górę. Wszędzie leżą powalone drzewa. W ciągu pierwszej godziny mogę spotkać garstkę jednodniowych wycieczkowiczów. Myślę, że na szczęście. Izolacja to balsam dla uszu. Kolejne zdjęcie zatrzymuję się w małej chatce obserwacyjnej, na cyplu wystającym do jeziora. Co za widok! Miłośnicy fotografii zdecydowanie powinni spakować tutaj obiektyw szerokokątny. W leśniczówce Siehdichum nie odpoczywam, patrzę na zegarek. Restauracja Kupferhammer oddalona jest o trzy kilometry. W drodze do Kupferhammer Schlaube wielokrotnie rozszerza się do małych jezior, takich jak Schinkensee i Langesee. Tu i tam kwitną lilie wodne. Monet miałby tu swoich przyjaciół. Następnie wąż zaczyna szeleścić i przepływa obok miedzianego młotka. Jest tu rustykalnie. Mięso sezonowane występuje w wersji XL – i to dobrze. I smakuje wyśmienicie. Domowe według rodzinnego przepisu, jak zdradza córka gospodyni. Muzyka w tle podczas przerwy nie pochodzi z pudełka, ale z mózgu. Tak to brzmi w Brandenburgii.
Z ciężkim sercem wyruszyłem w drugą połowę podróży w stronę Müllrose. Kaptur znika i idę wąską ścieżką przez las. A potem nabieram podejrzeń. W lesie nagle zrobiło się bardzo cicho! Nie słychać nawet śpiewu ptaków. Na początku trochę się boję, ale potem cieszę się tą chwilą w pełni.
Jeśli nie zrobisz sobie przerwy w Kupferhammer, możesz zatrzymać się na przekąskę w miejscu odpoczynku w lesie. Miejsce jest zadaszone i położone na niewielkim wzniesieniu. Ostatnim młynem tego dnia jest Ragower Mühle. Wycieczka powinna być świetną zabawą, więc na zacienionym tarasie delektuję się naparem z czerwonej beczki z Neuzelle. Do Müllrose pozostało jeszcze sześć kilometrów. Nie są one aż tak spektakularne, ale zaliczają się do kategorii kąpielisk leśnych. Następnie przez drzewa prześwituje duże jezioro Müllroser. Śmiech dzieci dobiega z basenu.
Niestety nie ma czasu na wskoczenie do wody. Muszę jeszcze iść na dworzec, żeby złapać pociąg do Frankfurtu nad Odrą. Ale lido to zdecydowanie wskazówka. Ludzi mało, jest mały bar z przekąskami, a piasek drobny jak nad Bałtykiem. Wniosek: Aby spędzić fantastyczny dzień na łonie natury, wystarczy wsiąść do pociągu lub autobusu i wyruszyć na spacer!





